Przejdź do głównej zawartości

my swallow - jedno ujęcie


Witajcie! Jak wam mijają święta? Mnie trochę choroba rozłożyła, ale nie piszę tego posta, by zagłębiać się w swoje ostatnie przeżycia. No więc jest to coś innego niż zwykle, ponieważ dzisiaj dodaję coś w stylu one shot'a, który ostatnio napisałam. Jedyne o co chcę Was prosić to o wyrozumiałość i zastanowienie się nad treścią, którą starałam się ubrać w jakieś przesłanie. Zapraszam do czytania i dyskusji na temat tego krótkiego wycinka w komentarzach poniżej.



*SWALLOW* 
Siedziała wpatrzona w migające światełka na choince. Gdy gasły, czuła dziwny ból wewnątrz jej mizernego ciała. Jednak z czasem z powrotem się zapalały i wtedy przepełniała ją łudząca nadzieja. Dopiła swoją zimną już herbatę i wyszła z pustego, ale przepełnionego ludźmi pokoju. Z nikim nie umiała porozmawiać, zawsze było to dla niej nie lada wyzwaniem. Nawet nie potrafiła spojrzeć spokojnie w lustro, bo za każdym razem się zawodziła. Jej wyobraźnia płatała jej figle, jakby chciała doprowadzić ją do szaleństwa. Ona, ta zwykła dziewczyna, swoje życie przeżywała we własnej głowie. Oddychała fikcją. Uczucia były dla niej parzącymi płomieniami, które zgromadzone powoli paliły jej duszę. Minęła się w drzwiach z jakąś postacią. Nie dostrzegała tych, którzy byli wokół. W jej świecie była sama, zamknięta w klatce własnych emocji. Czuła niepokojącą chęć, do wędrówki, w której uwolniłaby się od siebie samej. Gdy weszła po schodach do swojego nudnego pokoju, rzuciła się na łóżko i sięgnęła po jedną z trzech książek, w których trakcie czytania była. Nigdy nie kończyła powieści, która ją w pełni nie satysfakcjonowała. Na siłę próbowała wszystko idealizować. Najgorsze jest to, że z każdym zawodem w tej kwestii zmagała się jak z największą tragedią na świecie. Patrzyła na każdy szczegół życia przez pryzmat swoich silnych, nieujawnionych uczuć. Nie było niczego pomiędzy, albo kochała, albo nienawidziła. Po przeczytaniu kilku stron książki, rzuciła ją w kąt i zabrała się za odczytywanie niezapisanych myśli na jasnym suficie. Wyglądała, jakby szukała tam jakiś wskazówek jak ma dalej funkcjonować na uwięzi. Święta były najgorszym okresem, ponieważ każdy na siłę robił to, czego unikał przez cały rok. Nigdy nie odczuwała komercji jako powodu do dumy, drażniły ją wszelkie fałszywe emocje, które wiązały się z tymi niby magicznymi dniami. To okrutne, ponieważ jest to najlepszy okres w każdym roku, ciepło rodzinne powinno nas całkowicie przepełniać, ale co, gdy się nie ma miejsca na te uczucia? Co jeśli ktoś już ma ich w sobie za dużo, brakuje po prostu miejsca na więcej, ale nikt tego nie rozumie. Gdybym ją poznała, po części bym zrozumiała. Gdy leżała tak, a nikt nie przyszedł do jej pokoju sprawdzić jak się ma, zawiodła się. Każdego do siebie zrażała, nie żądała niczego, ale jednak w środku pragnęła bezinteresowności, by ktoś ją dostrzegł. Przesadzała. Zarzuciła koc po sam czubek nosa. Właśnie w głowie przeżywała kolejne piękne chwile, które były niemożliwe w tym prawdziwym życiu. Nie doceniała, że to czego pragnęła, mogła mieć w każdej chwili. Wystarczy tylko się podnieść po żałosnym upadku i iść dalej do celu. Ona jednak wiedziała, że niczego nie osiągnie. Gdyby jej ciało było zbudowane z porcelany, teraz pewnie by się rozleciało na małe kawałeczki, a na każdym z nich byłyby zapisane jej pesymistyczne myśli. Jak ona ma się dobrze czuć, gdy jedyna osoba, która jej nie odstępuje na krok, jest jej własnym cieniem? Bo sama była swoją czarną marą z koszmarów. Nigdy nie dostrzegała tych pięknych oczu, z których bił blask inteligencji. Nigdy nie zauważyła tego anielskiego uśmiechu, może dlatego, że nie zdobiła nim swojej bladej twarzyczki. Czasem była pełna absurdów. Zdarzało się, że akceptowała siebie, aż do przesady, czuła, że jest jedną z lepszych, a potem stawała się znów swą zmorą i nie cierpiała każdej najmniejszej cząstki, która się z nią wiązała. Nie dość, że przepełniały ją uczucia, to nie umiała nad nimi zapanować, popadając w śmieszne stany depresyjne. Miała wszystko. Dlaczego więc cierpiała? Miała co chciała, dla swoich bliskich była wszystkim, a wszystko dla niej było niczym. Gdyby umiała docenić to o czym inni marzyli, może umiałaby sobie poradzić z przytłaczającą rzeczywistością. Jej serce łomotało, jakby chciało odlecieć. Kto wie, może ten mały, niespokojnie bijący narząd miał skrzydła. Wtedy jej uwięzienie byłoby oczywiste. Jedyne na co mogła teraz czekać, leżąc pod grubą warstwą koca osłaniającą ją przed światem, to wylew wszystkich uczuć. Czuła nadchodzący moment, który miał jej pomóc. Po nim zostanie już tylko pustą powłoką, nic nie ważnego ciała. Wszystko co wartościowe zniknie w momencie, gdy zapragnie poczuć się lepiej. Czy to egoizm? Możliwe, ale nie każdy jest stworzony by żyć dla innych. Po złowrogiej ciszy przed burzą wygięła się w pół, jej klatka piersiowa otworzyła się, buchnął z niej czarny, przerażający blask i po chwili wyleciały tysiące czarnych, małych jaskółek. Jakby jej dusza otworzyła się dla innych, jakby pozbywała się ciężaru. Z jej serca uleciało napięcie, mówiące o kalectwie emocjonalnym. Wyginając się, by każda jaskółka mogła od niej uciec, poczuła kojącą ulgę, pozbyła się bólu i wreszcie poczuła jedyne czego pragnęła. Wolność. 




 ***
To co o tym sądzicie?  Musicie wiedzieć, że mam słabość do symboliki jaskółek, w ogóle do tych ptaków. Uwielbiam wszystko co z nimi związane. I popatrzcie na nie jako symbol, nie bierzcie tego dosłownie, spokojnie, nikt z was nie ma w sobie żadnych zwierzaków. Spójrzcie na to oczyma duszy. Jak sądzicie, co ta jaskółka (ang. swallow) symbolizuje? Co do moich dodatkowych przesłań, kochani, pamiętajcie by na siłę nie szukać problemów. Doceńmy to co nas otacza, bo gdy tego zabraknie nie będzie szansy na powrót do przeszłości. Każdy ma jakiś gorszy dzień, ja wiem, na prawdę każdy, ale przecież musi nadejść taki okres, byśmy docenili te lepsze chwile. Jedyne co uważam za konieczne, dzielcie się uczuciami ze swoimi bliskimi! Chowanie ich niszczy Was tylko od środka. A Święta są na to najlepszym możliwym momentem. Tak więc nie zapomnijcie o poprawnym przesłaniu tych wyjątkowych dni, potraktujcie ludzi jako swoje prawdziwe prezenty, bo dla człowieka oni powinni stać na pierwszym miejscu. Nie zapominajcie o tym i spędźcie końcówkę tego roku jak najlepiej! Spóźnionych Wesołych Świąt! 
MyColorfulThings X

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

pulchne pancakes na śniadanie - NALEŚNIKI AMERYKAŃSKIE

Dzisiaj przychodzę do Was z przepisem, który może rozpocząć każdy poranek lepiej. Wstajesz o 6 do szkoły? Luzik, w kilkanaście minut możesz nasmażyć sobie kilka grubych naleśników, na których widok już oczy same się cieszą. A wiadomo, z pustym żołądkiem, nauka idzie jeszcze gorzej, niż zwykle. Mówię to na własnym przypadku, bo zawsze na lekcjach, gdy zapadnie cisza, modlę się by nie było słychać jak bardzo jestem głodna! Zlikwidujmy, więc nowy trend "nie jem śniadań, jestem fit", bo to okrutnie niezdrowe dla nas i naszego organizmu. Fakt, może takie pancakes-y nie są godne okrzyknięcia mianem "dietetycznej potrawy", ale jeśli zjemy jednego, a nie 10, na przykład z owocami i miodem, wypijemy zieloną herbatę, odstresujemy się i przede wszystkim najemy przed milionem kartkówkotestopytaniosprawdzianów, to nic złego się nie stanie. Również wyjdziemy z domu z o wiele większym zapałem. Albo załóżmy inaczej: wstajemy w sobotę, brzydka pogoda, ptaki nie śpiewają, sprzątani…

#idealny prezent - OSOBISTA KSIĄŻKA

Przyjaciele to taki promyczek słońca w naszym życiu, więc dbamy o niego jak tylko potrafimy. To wyjątkowe osoby w naszym życiu, które zasługują na wyjątkowe czyny. Dlatego też robiąc dla nich prezent, chcemy by był to podarunek osobisty, idealnie dopasowany do danej osoby. Nie możemy przecież nic się nie wysilić i olać np. takie ważne święto jak gorące 17 urodzinki.. Ostatnio już świętowałam je dwa razy z dwiema przyjaciółkami, więc miałam okazję, aby sprawić im prezenty. Ten post więc poświęcam jednemu, pierwszemu z podarunków, które wymyśliłyśmy. Robiłyśmy go razem z moją kochaną besties Olką dla naszej cudownej psiapsiółki Gabryjelki. No to powiedz wreszcie co to, a nie zanudzasz! No już, spokojnie głosie w mojej głowie...ze mną wszystko w porządku? Taaaaak ;'))))